komentarze i recenzje

Dn. 7. lutego 2017 r. o godz. 20.00 dodano nowy wpis pod numerem 1,
autor:  Ludwik Filip Czech
/moderator: Krystyna Chudzińska- Lis/


Spis treści:
1)Ludwik Filip Czech: PROSTO DO CELU
2) Zbigniew Radosław Szymański: "Pomiędzy nami..." - życie czy poezja? O nowym tomiku wierszy poety emigranta Stefana Tyczyny myśli kilka (marzec' 2016; październik' 2016)
3) Janina Szołtysek: Mój odbiór poezji Stefana Tyczyny- myśli poszarpane po lekturze tomiku "Niebieski Nieobecny" (maj' 2015)
4) Krystyna Chudzińska- Lis: LIRYKA STEFANA TYCZYNY- POETY EMIGRACYJNEGO ( maj, 2011) oraz "POSŁOWIE" do tomu "Niebieski Nieobecny"(styczeń- sierpień' 2012)
5) Piotr Gabriel Skorupa:  O POEZJI STEFANA TYCZYNY (sierpień' 2013)
6) Bożena Świrek: korespondencja, wypowiedź nt. wierszy Stefana Tyczyny (lipiec' 2013)
7) Maria Kalczyńska: O tomiku "Pomiędzy światami" (luty' 2002)
8) Piotr Roguski: Korespondencja nt. tomu "Niebieski Nieobecny" ( 2012) oraz  "POSTSCRIPTUM" ( list z r. 2008)
9) Ryszard Wojtyłło: NIEBIESKI (lipiec' 2013)
10) Rajmund Czok: "POSTSCRIPTUM"  To taka tam... poezja (2007)
11) Rajmund Czok: Czym jest poezja Stefana Tyczyny? (2012)
12) Grażyna Łobaszewska: O utw. Stefana Tyczyny "WIERSZ STATYSTYCZNY-POLICZONY"- z tomu "POSTSCRIPTUM" ( 2011)
13) Andrzej K. z Mikołowa: Korespondencja Stefana Tyczyny nt. poezji z redaktorami "ANGORY"- Panem Markiem Koprowskim oraz Jego synem, Mateuszem; art. Rajmunda Czoka w "ANGORZE" ( 2004-2007; 2013)
14) Peter Karl Sczepanek: Stefan Tyczyna, poeta górnośląski- notki do tomików: "WIERSZE WYBRANE i NOWE" ( 2003)" oraz "POSTSCRIPTUM"( 2007)

************************

1)

Ludwik Filip Czech - Prosto do celu

Opublikowano w E-tygodniku pisarze.pl : 06 lutego 2017

pomiedzy nami Stefan Tyczyna jest autorem zbioru wierszy "Pomiędzy nami". To siódmy tomik tego poety. Wiersze z jego ostatniej książki są lekkie, bez zadęcia , bywają dowcipne. Unosi się nad nimi obłoczek nonszalancji. Można je nie tylko zrozumieć, ale i polubić. Nie drażnią czytelnika stylistyczną brawurą, są jasnym komunikatem. Pewnie dlatego współczesność odbija się w nich, jak w lustrze. Emocje i uczucia są tutaj wiarygodne. Tykanie symbolicznego zegara, marsz nowych pokoleń - niemal słyszalne. Owa dzisiejszość wyłania się już z pierwszych stron tej książki. W "Igrzyskach" świat jest areną dla obecnych gladiatorów - admiratorów pieniądza i sukcesu. W wierszu "Nowa Mowa-Trawa" język stał się użyteczną wydmuszką. Kłamstwo wyparło prawdę, sztuka i miłość zatraciły pierwotne znaczenie. Słowa przypominają papierowe kwiaty na jarmarcznym straganie. Mają wiarygodność celulozy. Oto fragment:

 

 

                                

Strach zamienił się w stres

Pomysł w projekt

Wygłupy w happening

W performację, prowokację, profanację

Rzeźba w przestrzenną instalację

Wandalizm w graffiti

/.../

   Ta językowa rewolucja nie stanowi dla autora problemu. Sam hołduje bowiem znaczeniom prostym, zdaniom niekoniecznie złożonym. Unika metafor przypominających noworoczne fajerwerki. Nie zanudza czytelnika erudycyjnym blichtrem - chce się z nim po prostu skomunikować. Dlatego wiersze o upływie czasu, przemijaniu, śmierci są wyłącznie dokumentacją problemu. Nie ociekają poetyckim lukrem. Na swój sposób bywają nawet frywolne. Tutaj dramat potrafi stracić swoje wilcze zęby. Mamy w tym zestawie - "Znowu jesień", "Bez pożegnania", "Karawanę". Mamy też "Termin" - skrupulatny rozrachunek przed dniem ostatecznym, przypominający listę zakupów. W wierszu "Bez znieczulenia" mamy szpitalną salę, sterylne korytarze, tętno stymulowane kroplówką. Wszystko to zawieszone w martwej ciszy, niemym oczekiwaniu. Ale ten wiersz nie jest histerycznym opisem dramatu. Nie spiera się z przeznaczeniem. Jest smutną konstatacją losu, ale i prośbą o odrobinę szczęścia. To prośba o łaskę odroczenia. Takie chwile sprzyjają ucieczkom - w świat iluzji, fantazji, w magiczność. W "Niebieskiej ulicy" czytamy:

 

Na ulicy niebieskiej

Świeci niebieskie słońce

Pada niebieski deszcz

 

Po niebieskiej ulicy

Spacerują niebiescy ludzie

Omijając niebieskie kałuże

 

Przy ulicy niebieskiej

Niebieski malarz

Maluje całą niebieskość

 

   W "Próbie powrotu" Tyczyna pisze o własnej  poezji.. O wpływie aktu twórczego na jego życie. Jest on zatem alternatywą dla temperamentnego świata, kameralnym, intelektualnym zaciszem. Tylko w jego obrębie może pielęgnować własną osobność. Po dniach burzy i naporu ucieka do czystej kartki papieru, jak przechodzień z krzykliwej ulicy pod sklepienie kościoła. Wbrew temu porównaniu - poeta nie ma do własnej twórczości stosunku religijnego. Daleko mu do tworzenia osobistego mitu z wianuszkiem wyznawców. Nie staje na koturnach, nie peroruje z katedry. W wierszu "Sześćdziesiąt i sześć" zachowuje dystans do własnych osiągnięć, bierze w ironiczny nawias krytyczne opinie. Nie daje przyprawić sobie przysłowiowej gęby. Czuje nieufność do środowiskowej poprawności. Podąża uparcie za głosem intuicji. Co najważniejsze - ma świadomość, że bierze udział w literackiej sztafecie, że jest zaledwie ogniwem w wyścigu poetyckich pokoleń. Kibicuje zatem własnym następcom, trzyma w szlachetnych ryzach własne ambicje.  Taka postawa jest rzadkością. We wspomnianym wierszu czytamy:

 

Pierwszy Pan Krytyk powiedział

Że spocząłem na laurach

/.../

Drugi Pan Krytyk zaznaczył

Że obniżyłem loty

/.../

Trzeci Pan Krytyk napisał

Że uderzyła mi woda sodowa

/.../

Czwarty Pan Krytyk nazwał mnie asem poezji

/.../

Na szczęście są i będą następni młodzi poeci

 

   "Liryk dla Pani W" jest przykładem poetyckiej zabawy. Autor oswaja językowe wieloznaczności,  zachęca czytelnika do gry skojarzeń, zaskakuje puentą. Cały tomik "Pomiędzy nami" jest rodzajem niezobowiązującej przechadzki, do której dołączyć może każdy, nawet nieobyty z literaturą piechur. Udział w niej nie wymaga bowiem przygotowania, szlak nie jest wyboisty, cel w zasięgu możliwości. Wiersze Stefana Tyczyny łagodnie obchodzą się ze światem. Nawet w najsurowszych ocenach dają mu szansę na poprawę. To pokrzepiające. Taka postawa powinna zachęcić do sięgnięcia po ten zbiór.

   Książkę polecam.

Stefan Tyczyna

"Pomiędzy nami"

Wydawnictwo Poligraf

2015

*****************************
2)
Zbigniew Radosław Szymański- poeta gdyński, publicysta

"Pomiędzy nami..." - życie czy poezja? O nowym tomiku wierszy poety emigranta Stefana Tyczyny myśli kilka
 
Źródło:

- "GAZETA ŚWIĘTOJAŃSKA", 4. marca 2016

http://www.gazetaswietojanska.org/index.php?id=2&t=1&page=51669

- recenzję Zbigniewa Radosława Szymańskiego zamieszczono w miesięczniku literackim “AKANT” w październiku'2016

- recenzja ta ukazała się również w LII tomie “Pamiętnika Literackiego”, grudzień 2016, wyd. w Londynie przez Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie

 

Spacerowałem  ulicami Essen, gdzie pojechałem na zaproszenie mojego niemieckiego wydawcy, klucząc pomiędzy grupkami znudzonych bezczynnością uchodźców, gdy nagle za szybą wystawową Księgarni Polskiej zauważyłem akcent gdyński w postaci zdjęcia obrazu Jurka Stachury na okładce prezentowanej w sklepowej witrynie książki. Oczywiście nie omieszkałem tej książki, którą okazał się być tomik wierszy Stefana Tyczyny Pomiędzy nami... , zakupić.

 

Pomiędzy jest pojęciem pojemnym i chętnie przez współczesnych eksploatowanym. Modne jest snucie wizji powszechnej szczęśliwości pomiędzy sacrum i profanum, z rozgrzeszaniem zbytniego do owego profanum zbliżenia. Gdzieś „pomiędzy” chciałyby żyć kraje środkowej Europy przerażone z jednej strony etyką permisywizmu, a z drugiej- mroźnym syberyjskim oddechem na karku. Pomiędzy może być ucieczką od konieczności wyboru ekstremum, wygodnym azylem klerków, ale może też być klęską, utratą wiary w różnorodność i pełnię danej nam arbitralną decyzją Stwórcy, egzystencji. Poeci zwykle penetrują tylko jeden z biegunów owego pojęcia. Jedni sacrum, inni profanum. Środek wydaje się zbyt banalny, nie wart poetyckiej zadumy i kunsztu artysty. Chyba że owym sacrum i profanum, tymi biegunami naszej terrae incognitae, uczynimy człowieka, cały poetycki kosmos zamykając w międzyludzkich relacjach. W międzyludzkich, a więc i w intertekstualnych, bo gdzie homo sapiens, tam i słowo, które ponoć jest pierwsze.

Na okładce tomiku wierszy Stefana Tyczyny Pomiędzy nami... zdjęcie obrazu naszego gdyńskiego Van Gogha z Grabówka Błękitny Powiew. Zarys dwóch żaglowców wtopionych w błękitną kipiel żywiołu wzburzonego owego stwórcy pratchnieniem, z zarysem obecności Demiurga, której  możemy się domyślać, w epicentrum owej rozwichrzonej niebieskości. Obraz niemal idylliczny, na którym istniejemy tylko my, potencjalni pasażerowie owych zdanych na łaskę żywiołu łajb, bo jak to u Stachury, jego impresjonistyczne pejzaże są alegorią naszych egzystencjalnych doświadczeń. Poeta jednak w tę idyllę nie wierzy. Dobrze poznał granicę, która oddziela nas, mieszkańców owej błękitnej prajedni, od siebie. Istnienie tej granicy chce czytelnikom swojej poezji uświadomić i być może pokazać, jak ją zniwelować. Trud to niemały, a jak kruchy wysiłek artysty, wie autor od Jima Morrisona, którego fragment tekstu piosenki  stanowi motto  zbioru:

Z kryształu łódź niesie pod prąd

Tysiące dam, tysiące żądz

miliony rad jak zabić czas

Gdy powrócimy

Dam ci znać.

 

Poeta wie, że zabiera nas w podróż kryształową łodzią, podróż kruchą, której wynik z góry jest przesądzony. Nie wszyscy z niej wrócą, wielu zgubi się gdzieś po drodze, ale znajdą swoje miejsce w  wersach tego, który zastąpić chce nam w owej przygodzie kapitana. Poeta świadom wiedzy Morrisona, którą  ów bard i poeta naszej młodości odważył się już przekroczyć niczym próg owych symbolicznych drzwi (The Doors), nie zdążywszy jej w pełni przekazać, stara się tego idola w tym dziele wyręczyć:

 

Zmarnowaliśmy piękny a może najpiękniejszy dzień/Zawróciliśmy jeszcze przed wyjściem/ Nie wyszliśmy nawet z domu w góry na szczyt- pisze w wierszu Zgubiony dzień i swój sceptycyzm wobec, być może lekkomyślnego rzucania się pod prąd, usprawiedliwia: A może to i lepiej mój Przyjacielu/Mogliśmy przecież zabłądzić/I nie powrócić już wcale - by w kolejnym wierszu Nowa Mowa – Trawa, przewrotnie podnieść bierność i nicnierobienie : Ja piszę prozę czy wiersze.../Czy też nic nie piszę/Nie robię nic, albo robię Nic...- do sztuki czynienia rzeczy wielkich, ale wydawałoby się zbytecznych, jak owo pisane z dużej litery „Nic”.

 

Tyczyna jest już w wieku, w którym ciało upomina się, by wszelki wysiłek dawkować ekonomicznie i niekoniecznie brać udział w Igrzyskach: Od wschodu do zachodu słońca/Wyścig głodnych ślepych szczurów/Szczutych psami w kagańcach/Na smyczach odmierzonych do samej mety. Ten wiersz to bardzo mądra alegoria naszych zmagań z losem. Z pozoru pesymistyczna ( ludzkość jako szczury, głodne i ślepe), ale z odrobiną optymizmu ( wszak nie należy czytelnika straszyć), bo ci, co nas szczują do wysiłku, są w kagańcach i na regulowanych smyczach. Czyli takie trochę strachy na lachy, bo tak po prawdzie nie wiadomo, kto tutaj goni, a kto jest gonionym. Wie to tylko ten, który te wszystkie sznurki marionetek trzyma i nimi manipuluje.

 

Poeta nie stawia się poza swoimi bohaterami i ich światem. Sam w tym, co spisuje, a co nam mniej spostrzegawczym być może gdzieś ulatuje, uczestniczy: Codziennie rano jadąc z nadzieją na wyścigi... ( w domyśle szczurów), obserwuje, a mieszka między domem starców  i przedszkolem: Karawanę przemijania i poniewierki/Pomiędzy narodzeniem a śmiercią do której nam codziennie bliżej. Ten determinizm, ta świadomość nieuchronnego: Od tego jednak nie można uciec/Nie można tego zatrzymać ani zmienić/nawet zmieniając mieszkanie..., wcale nie musi deprymować, lecz może mobilizować, bo przecież: Póki co dzieci uśmiechają się radośnie starcy spoglądają w zadumie/Psy szczekają zadowolone.../karawana idzie dalej...

 

Poeta lubi przemawiać do nas alegorycznie, tak ubarwiając, lub raczej tak wychwytując z codziennych pejzaży i zdarzeń banalne, wydawałoby się realia, by to, co  powtarzalne, stało się jednostkowym kodem naszego człowieczeństwa i naszego, w owym człowieczeństwie zanurzonych, zachowania i zakotwiczenia. Przypowieść o ulicznym grajku, śpiewającym: Zawsze w tym samym miejscu/,I zawsze po słonecznej stronie ulicy./Dokładnie w połowie drogi/ Pomiędzy kościołem a knajpą, daje nam asumpt do rozważań o kruchości granicy pomiędzy sacrum i profanum. Ciemna strona ulicy ( zapewne ta pogrążona w cieniu kościoła, chociaż autor tego nie zdradza, poszerzając możliwe interpretacje wiersza) i strona jasna ( zapewne ta z knajpą, którą bym wybrał). Pośrodku on, grajek, na granicy: światła - cienia/ Granicy pomiędzy sacrum i profanum... Ale któregoś dnia zabrakło grajka. Jego muzyka, która jednych kierowała ku sacrum knajpy, a innych ku profanum kościoła, rozpłynęła się. Tylko... czy na pewno ? Świat bez granic widać jest niemożliwy: Powróciła też stara jak świat granica/Granica pomiędzy pychą a pokorą/pomiędzy naszym niebem a piekłem/pomiędzy nami... Czy granica rozpoznana, przekraczana po wielokroć, w rzeczywistości istnieje jeszcze, czy jest już tylko artefaktem zadawnionych uprzedzeń i wyuczonych gestów?

 

Tyczynę to, co „pomiędzy nami”, tę granicę, której być nie powinno w zunifikowanym świecie, a która nadal jest, dogłębnie rozpoznał i naświetlił, pisząc mądre, przepełnione dobrotliwym sarkazmem wiersze, pełne odniesień do naszych środkowoeuropejskich uwarunkowań. Pisze po polsku, mieszkając w Tuttlingen. Zna los emigranta, wie, że droga do integracji nie jest łatwa, że to codzienne, żmudne pokonywanie granicy, która czasem tylko mentalnie oddziela nas od siebie. Przestrzega tych, którzy być może ruszą jego śladem ( a że ruszają, widzimy codziennie na gdańskim lotnisku im. Bolka): Wyrwałeś się stąd jak zdrowy ząb/Splunąłeś gorzko przez ramię/i odszedłeś. Poeta już wie, jak to boli: Wiem że bolało/I że już zobojętniałeś/zasiedziałeś się tam gdzie jesteś/Wrosłeś zapuściłeś sztuczne korzenie/Jak implant.

 

Kto nosi w sobie implanty, wie zapewne, jak potrafią one boleć: One jednak też czasem bolą/Musisz uważać na tamtejsze słodkości/I tamtejszych dentystów/No i żebyś znowu nie dostał w zęby/Od przyjaciela wroga lub swojego Boga... Dzisiaj, w okresie wielkich wędrówek zrozpaczonych, dodałbym- i Boga obcego.

 

Wspomniałem o okładce, która mnie zafrapowała i zachęciła do kupienia tomiku, ale i wewnątrz znajdziemy gdyński akcent w postaci zdjęcia obrazu Jurka Bursztynowe Góry. Obraz i wiersz, dla którego wizja malarza była inspiracją, można śmiało uznać za alegorię naszej hippisującej przeszłości ( te skołtunione niebieskości wypiętrzające się w bursztynowe góry godne wizji po LSD). Wiersz zbudowany  z tytułów piosenek i wierszy Jima Morrisona kończy refleksja: To tylko tytuły wierszy i tekstów Jima.../A my chcieliśmy tylko/Wyruszyć i zobaczyć bursztynowe góry...

 

To „tylko” brzmi być może teraz, po latach, ironicznie, ale wtedy jeszcze w bursztynowe góry wierzyliśmy. Większość do nich nie dotarła, wielu zgubiło azymut, zaś dla nas, którzy byliśmy w owej wspinaczce bardziej zawzięci, te niedosiężne szczyty stały się, jak na obrazie Stachury, już tylko ciemną, karcerogenną naroślą.

Każdy ma taką wolność, jaką sobie wybrał, czasem- jaką sobie wywalczył. Czuję, że wybrałbym podobnie jak autor (vide: wiersz Liryk dla pani W), więc pozwolę sobie do mojej Pani skierować słowa poety: Dziękuję ci jednak za wszystko/Za twoją słodycz i gorycz/Nieprzespane noce, przespane dni/Uniesienia i cierpienia/Piję (z) tobą twoje zdrowie, Pani W...

Tyczyna unika egzaltowanego poezjowania. Nie przeciąża swych wierszy nadmiarem słów - ozdobników. Wręcz jest ascetyczny w malowaniu słowem swoich sugestywnych poetyckich gloss do księgi świata. Jest precyzyjny i konkretny, a jednocześnie pozwalający na różnorodne interpretacje swych wierszy, zależnie od pokoleniowych doświadczeń. Będąc uważnym obserwatorem i komentatorem naszej dookolności, widzianej z: Ostatnia góra:Ostatnia góra/Ostatni szczyt..., skąd: Możesz tylko schodzić spaść/Albo pozostać..., nie skąpi nam  swojej o tej dookolności wiedzy i - nawet jeśli to wiedza pesymistyczna - stara się pokazać też jej jasne strony, nie stroniąc przy tym od ironii. Poeta wciąż jest chciwy dialogu z czytelnikiem, dialogu, który nie tylko nazywa to, czego dotknęła jego ( poety) uwaga, ale też próbuje nadać temu, co nazwane, szersze uniwersalne znaczenia. Poezja rodzi się ze wzruszenia, a na ile wzruszeń ma czas współczesny zagoniony twórca? Wiedząc o tym, z tym większym podziwem czytam wiersze poety z Tuttlingen , gdyż to napięcie intelektualne, którego doświadcza i przelewa na kartkę papieru, jest u niego wcale nie odświętne, lecz jest jego codziennością. Czytajmy więc strofy tego mądrego Sokratesa z Wirtembergii, pamiętając, że: Zostaje coraz to mniej czasu/Coraz mniej nas.../I coraz to więcej wspomnień...

 

W czasie, gdy: Coraz to częściej słyszysz i widzisz ludzi/Których nie możesz już przecież słyszeć ani widzieć/Coraz to dalej ci też do bliskich niegdyś miejsc..., i w czasie gdy Pomiędzy nami... już tylko:

 

Pomiędzy nami cisza lub wiatr

Pomiędzy nami milczenie lub krzyk

Pomiędzy nami uśmiech lub łzy

Pomiędzy nami wszystko i już nic

 

Czas wracać...

 

Na szczęście- dzięki  wierszom Stefana Tyczyny- mamy dokąd.


***************************
3)

Janina Szołtysek: Mój odbiór poezji Stefana Tyczyny- myśli poszarpane po lekturze tomiku Niebieski Nieobecny.

1. Podmiot liryczny ( bardzo silnie związany z osobą autora, doświadczeniami, przeżyciami, usytuowaniem geograficznym, wrażliwością, spostrzegawczością).
Doświadczył On przestrzeni sacrum, stojąc na szczycie góry ( przestrzeni czystej, doskonałej, nieskalanej). Odtąd Jego spojrzenie na całą rzeczywistość będzie uwarunkowane tym doświadczeniem.
2. Odczytanie tytułu: Niebieski nieobecny
- W znaczeniu dosłownym, to przyjaciel, który wyjechał, oddalił się, z którym wspólnie przeżyło się coś pięknego, dotknęło „ niebieskiego”, to Ktoś, kto podobnie odczuwa, myśli, bo doświadczył tego samego, niemal mistycznego, co podmiot liryczny.
- To również alter ego podmiotu lirycznego, punkt orientacyjny, punkt odniesienia do siebie samego, osobistego świata wartości, dobra, coś do czego się dąży, absolut (Bóg); Ktoś lub coś, Kogo lub czego chciałoby się ciągle dotykać, bo raz się już dotknęło.
- To przestrzeń sacrum, w której się bywa, za którą się tęskni. Tempo i okoliczności życia zabierają ją nam, nieustannie zakłócają.
Dzisiaj ta przestrzeń jest dla podmiotu lirycznego, jak ” bujanie w obłokach, wraca do niej myślami, wyobraźnią, bowiem ona pozwala mu przetrwać, zachować tożsamość, ocalić dobro.
3. Twórczość - to całe życie, odzwierciedlenie istnienia.
4. Jaki jest podmiot liryczny?
- Wrażliwy, nie zgadza się na zło świata, niesprawiedliwość, potrafi ocenić uwarunkowania historyczne, społeczne, Europejczyk, człowiek o szerokich horyzontach umysłowych, kulturowych, oczytany, silny mężczyzna, który potrafi ocenić Hemingwaya, świadek rzeczywistości.
- Kolega, przyjaciel, mąż, kochanek, dziadek… Widzi chaos świata, zgiełk, wszechobecny marketing, przeklinanie świata, rynsztoki, mosty z bezdomnymi.
- Nie zgadza się na konformizm, choć sam konsumuje to, co przynosi mu życie.
- Szuka swojego piątego kąta, by się wyciszyć. Może to wyciszenie znajduje w poezji.
- Ubolewa, że życie, obcowanie z drugim człowiekiem ogranicza się czasem to kilku kurtuazyjnych słów: proszę, dziękuję, dzień dobry, dobranoc, przepraszam. Zagubiony w wirze życia. Czasami doskwiera mu samotność.
- Życie dla Niego to ciągłe podążanie w górę lub w dół, mijanie się, nieuchronne dążenie do czegoś, może do nicości.
- Podmiot liryczny nie może pogodzić się z globalizacją, unifikacją kulturową, społeczną, bo wyszedł z innego świata. Wie, że dzisiaj pozostaje po nas tylko dużo śmieci, sztucznych opakowań. Echem odbija się jego młodość, która silnie go ukształtowała na całe życie.
- Potrafi dostosować się do każdej rzeczywistości, czerpać z niej, czuje się dobrze w każdym miejscu, ale tęskni za dawnym doświadczeniem absolutu natury.


***********************
4)

Krystyna Chudzińska- Lis, filolog pol.

Szczecinek, woj. zachodniopomorskie
e-mail: krysia.lis@gmail.com

LIRYKA STEFANA TYCZYNY- POETY EMIGRACYJNEGO

Materiał opracowałam na zajęcia fakultatywne z młodzieżą licealną na podst. opublikowanych wierszy Stefana Tyczyny, ukaz. się w l. 1997- 2010 ; dołączyłam tu również uzupełnienie merytoryczne dot. Jego bieżącej twórczości- "Posłowie" zamieszczone w tomie "Niebieski Nieobecny", wyd. w roku 2012:

1) Część I - Wprowadzenie- charakterystyka twórczości Stefana Tyczyny ( esej, 18.05.2011)

[* 2) Część II- Ćwiczenia interpretacyjne  ( 24.05.2011)- *protokół prywatny ]
[* 3) Część III- Synteza ( 27.05.2011)- * protokół prywatny]

 4) Uzupełnienie: "Posłowie" do tomu "Niebieski Nieobecny" ( 7.01.2012)
 



MOTTO:

***
Pomiędzy listami
które wam słałem
najczęściej jesieniami
wiosnami pisaliście moje
wczorajsze i dzisiejsze
wiersze

czekając odpowiedzi
tych pięknych
gorzkich
codziennych
niedoszłych
pisanych razem

/Stefan Tyczyna,
 z tomu "Pomiędzy listami", GLIWICE' 1999/



Ad.1

Charakterystyka twórczości Stefana Tyczyny /esej/

Liryka Stefana Tyczyny to zjawisko niezwykłe w poezji polskiej, nie tylko emigracyjnej.
Poeta filozof, poeta intelektualista, poeta historyk, poeta socjolog...
Tak właśnie postrzegam Stefana. Poprzez dostępne mi Jego utwory poznaję coraz lepiej tego interesującego twórcę. Poeta ten to teraz mój zaprzyjaźniony znajomy, a o podstawach takiej właśnie naszej relacji będzie mowa w dalszej części tego wystąpienia.
Opowiem Wam o tym, jak poznawałam Jego poezję, a także co w niej odnajduję jako czytelniczka i pasjonatka wartych uwagi zjawisk w dziedzinie liryki.
 
Stefan Tyczyna i ja jesteśmy z odrębnych światów- tematycznych, geograficznych i historycznych, ale bardzo bliskich pokoleniowo...  
Mam też przekonanie, że łączy nas świat intelektualny, podobne postrzeganie rzeczywistości i podobne osobiste procesy percepcyjne świata realnego oraz tego, co z się tym wiąże w naszym życiu duchowym.
Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że mamy podobne poczucie humoru: to samo nas intryguje, ciekawi, irytuje czy smuci, to samo bawi i nawet śmieszy; preferujemy inteligenty sarkazm i ironię; rozumiemy te same słowa- klucze, mamy ten sam sposób dokonywania selekcji spraw życiowo "ważnych i mniej ważnych"...
Jesteśmy  w podobnym stopniu "twardzi" wobec różnych niespodzianek losu oraz w ocenie wydarzeń - co nie znaczy, że niewrażliwi- bo wręcz przeciwnie: z powodu tej wrażliwości ( nie mylić z egzaltacją!) dość bezkompromisowo oceniamy fakty budzące nasz sprzeciw etyczny...
Jest jeszcze coś, co zbliża nas w postawach wobec sukcesu czy życiowego powodzenia: podobne traktowanie osiągnięć i pojmowanie "zaszczytów".
Mój wielki szacunek dla Stefana wynika też z faktu, że cechuje Go skromność i pokora wobec tego, co osiągnął i co dobrego, znaczącego przyniosła Mu w życiu artystycznym POEZJA.
 
 Stefan Tyczyna nie zachłystuje się osiągnięciami i stawia sobie ogromne wymagania, rozwijając swój warsztat literacki i dociekliwie poszukując coraz to nowych środków wyrazu, adekwatnych zarówno do formy, jak i do "przetwarzanej" artystycznie problematyki.
Ogromnie cenię taką postawę jako ważny walor ludzki, szczególnie wobec powszechnej megalomanii niektórych poetów: i tych z jakimś już dorobkiem, i tych początkujących, którym na wstępie się powiodło... i na tych swoich "laurach" spoczęli, robiąc jednak wokół siebie wiele szumu, co w obiegowym języku "kręgów zbliżonych do kultury" nazywa się "lansem". Otóż w wierszach Stefana nie widzę pustego "lansu" ani na jotę i to właśnie budzi mój ogromny szacunek.
 
Sporo nas też różni:  interesują nas inne aspekty rozważań spraw społeczno- politycznych, bywa... że inaczej oceniamy niektóre fakty społeczne oraz postawy  ludzkie,  różnie też patrzymy na historię literatury, mamy inne priorytety  w tym zakresie (choć kilka jest tożsamych, nie wiem jednak, czy z tego samego powodu); dodam, że zapewne też co innego nas porywa i ekscytuje w sztuce.
 Dzięki tym różnicom mam możliwość w miarę obiektywnej oceny Jego poezji i postawy jako artysty, stać mnie na niezbędny w takich sytuacjach dystans intelektualny i emocjonalny. 
 
Przyznaję, że to nazwisko zapamiętałam tak na dobre dopiero parę miesięcy temu ( czyli w styczniu 2011r.). A przecież Stefan znany jest czytelnikom od 20 lat. Wydał kilka tomików wierszy [ ... ], brał udział w wielu konkursach literackich [... ], zdobywał nagrody i uznanie czytelników, szczególnie tych wymagających i zwracających uwagę na genezę faktów literackich. 
Wcześniej czytywałam Jego wiersze w różnych publikacjach pisarzy emigracyjnych, najczęściej w książkach przysyłanych mi z zagranicy [ pierwszy taki prezent - od mojej byłej praktykantki polonistycznej z r. 1978- już śp. Mirosławy Czyżewskiej- Kubackiej ( 1954-2010)] . Teraz nad Jego utworami zatrzymałam się na dłużej, z wielkim upodobaniem i podziwem rozczytując się w tym, co przemyślał i zapisał w swoim poetyckim pamiętniku.
 
Zawsze interesował mnie osobisty rozwój poetów. Na studiach napisałam o tym kilka prac seminaryjnych ( eseje, artykuły prasowe). Śledziłam wówczas  dojrzewanie literatów do takiego poziomu artystycznej ekspresji, który okaże się punktem znaczącym, jeśli nie zwrotnym, w tzw. całokształcie ich literackich doświadczeń oraz zajęcia ważnego miejsca wśród twórców poezji współczesnej [...]
 
Nie miałam jednak okazji śledzić etapów rozwoju osobistego Stefana Tyczyny jako poety, ale analizując Jego wiersze w znanych mi tomach, doszłam do wniosku, że oto mamy do czynienia z kimś niezwykłym, wartym dokładniejszego poznania i prześledzenia jego myśli twórczej. To poznawanie tego Poety po latach niejako "od nowa" rozpoczęło się od... epizodu towarzyskiego na znanym portalu społecznościowym "Nasza-Klasa"- poznałam bowiem interesujące środowisko kulturotwórcze, kultywujące tradycje polskie w Niemczech ( Essen, Gelsenkirchen, Oberhausen, Tuttlingen i in.) .
Tak się złożyło, że inny poeta i również mój zaprzyjaźniony znajomy, Krzysztof Mrowiec z Gelsenkirchen, przysłał mi w prezencie razem ze swoimi interesującymi wierszami niezwykłą publikację: wybór wierszy poetów emigracyjnych pt."Wierszobranie".  Wtedy od razu trafiłam tam na wiersz Stefana Tyczyny "Sacrum - Profanum. Tadeuszowi Różewiczowi", a także na "Świadka".  Elżbieta Polasik, moja przyjaciółka z  Essen, podarowała mi 2 tomiki autorstwa Stefana: "Postscriptum" i "Wiersze wybrane i nowe" i wielokrotnie wklejała na moim profilu liczne wiersze swoich przyjaciół- poetów, wśród nich- liryki Stefana Tyczyny, a Stefan dosłał mi jeszcze interesujący zbiór liryków pt."Pomiędzy światami".
 
Nie ukrywam- zainteresowała mnie ta dedykacja wiersza "Postscriptum":  "Tadeuszowi Różewiczowi", a potem cytat z Różewicza jako motto do całego tomiku: 

 Poeta śmietników
 jest bliższy prawdy
 niż poeta chmur...
 
Podobnie zareagowałam na motto do "Wierszy wybranych i nowych", również zaczerpnięte z wypowiedzi tegoż poety- luminarza polskiej poezji współczesnej:
"Poeta nosi swój świat ze sobą"
 
oraz na myśl przewodnią do "Pomiędzy światami", tym razem z Norwida:
 
Z rzeczy świata tego
pozostaną tylko dwie.
Dwie tylko:
poezja i dobroć...
i nic więcej.
 
Każdy wie, jaką wagę mają motta do różnych dzieł literackich,  a w wypadku Stefana nic bardziej trafnego i czytelnego w intencji intelektualno- etycznej; nic też bardziej oczywistego wydarzyć się nie mogło. Taki wybrane motta wiele mówią o Stefanie jako poecie i człowieku, a dla mnie stały się inspiracją do bliższego poznania nie tylko tego, co i jak pisze, ale przede wszystkim z czego wynika takie widzenie ludzi, świata i wydarzeń.
Wszelkie informacje o genezie utworów zawsze są cenne. W prawdziwej poezji nic bowiem nie jest zwykłym kaprysem: pisanie takich tekstów jest wynikiem żywej reakcji na życie i głębokiej refleksji, autopsji, a to zawsze w literaturze interesuje mnie najbardziej.  
 
Odkryłam parę podobieństw między Mistrzem Różewiczem, jak nazywa go Stefan, i Jego Uczniem, jak nazywam Stefana ja. Zainteresowała mnie w tomikach ta Jego określona niejako na wstępie deklaracja postawy życiowej i artystycznej, przywołanie autorytetu ideowo- literackiego, tej szczególnej proweniencji filozoficznej oraz zainteresowań i priorytetów egzystencjalnych.
Tak, Tadeusz Różewicz to znakomita "rekomendacja", inspiracja nie tylko do czytania wierszy kogoś, dla kogo on, Wielki Różewicz,  jest Mistrzem, ale też do bliższego poznania poety z Tuttlingen jako człowieka pokolenia I poł. lat 50-tych, wzrastającego "tam gdzieś" na Śląsku, emigrującego do Niemiec 20 lat temu- dla którego poezja stała się przez te wszystkie lata ważnym światem duchowym i intelektualnym, a poprzez to swoistym medium egzystencjalnym.
 Zdumiała mnie ta Jego konsekwencja  w literackim prowadzeniu dziennika duchowego i odnotowywanie tego, co w życiu osobistym i społecznym zdarza się raz po raz.  Fascynująca jest ta Jego pasja komentowania różnych zjawisk socjologicznych, politycznych, kulturowych- po prostu ludzkich [...]
W jego utworach znajdziemy daty, nazwiska, konkretne i znane wszystkim fakty, rozpowszechniane także w mediach, przeczytamy komentarze do tego, co Go zainteresowało, co przeżył i jakie  wyciągnął  z tego wnioski. To na pewno niekończąca się lekcja życia, permanentna nauka pozostawiająca ślad w Jego psychice i intelekcie, kształtująca Jego charakter i wzbogacająca osobowość.
 
Podobnie było w młodzieńczym i późniejszym okresie z Tadeuszem Różewiczem, zwanym przez większość krytyków i zwyczajnych czytelników poetą autoterapii. Widzę analogię miedzy sytuacją duchową Tadeusza Różewicza, naznaczonego doświadczeniami wojennymi, a dojrzewaniem Stefana Tyczyny do poezji faktu i tej specyficznej analizy ludzkiego losu. Reagował On bowiem przez całe życie na to, co przyniosły Jego pokoleniu lata siermiężnej polskiej rzeczywistości,  od początku kształtującej Jego świadomość, mentalność i wiedzę.
 
Wiersze Stefana Tyczyny [...] pozwoliły mi na prześledzenie zauważonych przez poetę paradoksów naszego zbiorowego życia, a także w takim samym stopniu przyjrzałam się Jego poetyckich metodom wyrażania niezgody na to, co w Jego odczuciu  jest sprzeczne w życiu ogółu z normami etyczno- społecznymi i prawem naturalnym -  czyli szeroko pojmowanej egzystencji i koegzystencji.
Śmiało mogę powiedzieć, że na tym właśnie polega sens, istota i głębia tego, co napisał [...] i co nadal pisze, czasem jakby od niechcenia, a czasem jakby z reporterskiego obowiązku- ale zawsze z pozycji Obywatela Świata.
 
Wychodzimy z jaskiń strachu
Opuszczamy wyspy kwiatów
Labiryntami lodowców
Schodzimy ze szczytów szczęścia

Stoimy nad piekłem
Spoglądamy w niebo

Czekamy na słońce, burzę
Narodziny, śmierć i zmartwychwstanie

10. 08. 2005

/Stefan Tyczyna,
z tomu: "Postscriptum, GLIWICE'2007/

To nie przypadek, że odkryłam w Jego twórczości, a poprzez to w Jego wyobraźni, echa lektur z liczącego się kanonu poezji polskiej oraz światowej, m. in. takich moich faworytów literackich jak Norwid, wspomniany już Różewicz, czy Ewa Lipska.[...]
Uważam też, że nie jest nadużyciem fakt, iż odwołuję się w rozmowach z młodzieżą licealną  nt. poezji Stefana Tyczyny do takich właśnie precedensów w podobnym sposobie chrakteryzowania świata i w metodzie literackiego wykorzystania materiału autopsyjnego, jak wielcy i uznani, np. Baudelaire, Verlaine, Orwell, Durrenmatt, Steinbeck czy Joyce.
Jest bowiem w poezji Stefana Tyczyny to, co nazywamy- ogólnie rzecz biorąc-  pierwiastkami romantycznymi ( porównaj: antynomie polskiego romantyzmu), a z czym nie zawsze liryka tego poety może się kojarzyć. Otóż wyraźnie widzę, że u podstaw genezy większości wierszy Stefana leży ów romantyczny bunt przeciwko zastanym obrazom świata, z czego przede wszystkim wynika obraz życia jednostki uwikłanej w te paradoksy historii.
 Ta wewnętrzna etyczna osobista niezgoda Stefana Tyczyny na bulwersujące Go zjawiska [...] zadecydowała w większości o kształcie ideowo- artystycznym Jego poezji [...] 
Zawsze szukam podobieństw tematycznych, formalnych, intelektualnych oraz analogii w zakresie tego, co uważam za genezę znanych już faktów literackich uznanych twórców.  Poznanie precedensów literackich podbudowują świadomość artystyczną poety, wzmacniają podstawy jego prób literackich i niekiedy decydują o zaistnieniu dzieła. W wypadku Stefana Tyczyny jest podobnie. 

Jakiś aspekt metody twórczej, odwołującej się do doświadczeń artystycznych Ewy Lipskiej, została wskazana mi przez samego Stefana, chociaż zanim to nastąpiło, sama zauważyłam w Jego wierszach- nomen omen- wiele pierwiastków archetypicznych z jej liryki. To poetka mojego, czyli pierwszego powojennego pokolenia końca lat 40-tych, wyróżniana jako jedna z najważniejszych wśród twórców liryki współczesnej, dla wielu niedościgły autorytet w tej dziedzinie. Nie zawsze jednak była mi bliska [...] w tym, co doświadczyła, co myślała i o czym pisała, jaki miała stosunek do świata i ludzi, czyli w poglądach na świat i życie; moje preferencje to postawy renesansowe ze wszystkimi ich konsekwencjami [...]. Za to bliska jest Stefanowi i to jest istotne w Jego osobistym rozwoju jako poety. Myślę, że zadecydowała tu w tej Jego sympatii artystyczno- ideowej nie tylko tematyka i koncepcja ideowo- formalna wierszy Pani Ewy Lipskiej, ale także potraktowanie przez nią spraw ludzkich tak "po Różewiczowsku", metodą już wcześniej praktykowaną przez I i II Awangardę.
 
Merytorycznie uzasadnione byłoby spenetrowanie i sklasyfikowanie tematyczno- ideowe dostępnych mi wierszy Stefana Tyczyny [...]. Nie uczynię tego jednak w tym miejscu, jako że moja praca nie pretenduje do miana analizy ideowo- formalnej całokształtu Jego twórczości, co na początku było moim zamierzeniem. Wymienię natomiast  moje priorytety wśród wielu Jego znakomitych wierszy  :
 
"Powrót"( drugi)
"Eneasz"
"Lawina"
 
"Paryż 1999"
"Modlitwa" III
"Pierie pod Olimpem"
"Muza" I i  II
"Ktoś PIERWSZY" ( CZAS)
"Karl SPITZWEG- Biedny poeta"
" Sacrum - Profanum"
"Bumerang"
"Ojciec"
"Adres"
"W górę"
"Cytaty"
"Muzy"
"Łza"
"Chłopiec"
"Weneckie lustro"
 
Nie ukrywam, że tego wyboru dokonałam pod kątem własnych upodobań zarówno tematycznych, jak i preferencji co do kształtu artystycznego tekstów lirycznych pisanych wierszem wolnym.
 Teraz należałby uzasadnić ten indeks, zamieścić tutaj wyniki moich analiz i przemyśleń nt. twórczości Stefana, czyli dostarczyć argumentów na to, co dotąd o Nim i o mojej osobistej percepcji Jego poezji powiedziałam .
 
Mógłby to być tzw. mój głos w dyskusji, gdyby taka dyskusja wcześniej toczyła się w istocie; tymczasem jest to WSTĘP do indywidualnej pracy interpretacyjnej Państwa, uczestników tych zajęć fakultatywnych. Nie "zasypię" Was jednak licznymi wyliczeniami cech twórczości Stefana i swoimi dogłębnymi dywagacjami interpretacyjnymi, bo nie chcę niczego sugerować ani narzucać sądów i ocen. Każdy ma prawo do własnych reakcji i odczuć po pierwszym i kolejnym czytaniu- i nikomu nie chcę  tych przeżyć tak istotnych w kontakcie z literaturą odbierać. 
 
W tym miejscu otrzymujecie ode mnie kserokopie kilkudziesięciu  wierszy Stefana Tyczyny i moje polecenie:
proszę, by  Państwo uzupełnili wykropkowane w nawiasach kwadratowych miejsca wybranymi tytułami i cytatami wg własnego uznania i koncepcji interpretacyjnej.
 
 
Na koniec ograniczę się do ogólnej rekapitulacji i wskazania tego, co- moim zdaniem- stanowić może jakiś ogólny wyróżnik artystyczny twórczości Stefana Tyczyny:
 
- różnorodność problemowo- tematyczna, m. in.
przeżycia i emocje wyrażone w liryce osobistej, obraz współczesnej rzeczywistości politycznej i społecznej, stosunek do różnych wydarzeń kulturowych ( literatura, sport, media, uroczystości "ku czci", wydarzenia polityczne ), rozważania egzystencjalne w aspekcie doświadczeń osobistych i przemyśleń historycznych... [...] 
 
-związki duchowo- artystyczne z T. Różewiczem i E. Lipską, paralela z artystycznym nowatorstwem poetyckim "czwartego wieszcza narodowego" polskiego romantyzmu- C.K.Norwida; tutaj wskazuję na odwołania do takich wątków jak zagubienie jednostki w bezwzględnym świecie, a także wydarzenia ukazujące beznadziejność, jakiś determinizm ludzkiego losu, cierpienie duchowe i fizyczne, śmierć, unicestwienie społeczno- egzystencjalne; groteska i satyra jako metoda demaskatorska i zabieg artystyczny celem obrazowania własnych poglądów i ocen problemów współczesnej rzeczywistości; [...]
 
- bardzo przemyślane i starannie wyselekcjonowane formy artystyczne, widoczna praca nad językiem i zakresem semantycznym wybieranych wyrażeń i zwrotów, celowość stosowanych określeń i środków wyrazu artystycznego, kondensacja myśli, oszczędność słowa przy doskonałej czytelności tropów, obrazowość, trafność skojarzeń, inspirujący podtekst; świadomość językowa na wysokim poziomie-  poeta wie, o czym mówi  i w jaki sposób oraz za pomocą jakich środków zamierza to wyrazić, nie wyłączając tzw. grafii, co jest również bardzo istotne; ta celowość zabiegów i metod twórczych wyróżnia Jego wiersze spośród znanych mi twórców parających się poezją o podobnej tematyce i filozofii oraz posługujących się wierszem wolnym [...]


                                                                                            Krystyna Chudzińska- Lis
                                                                                            18.05.2011



Ad. 4

POSŁOWIE do tomu "Niebieski Nieobecny"


"Niebieski Nieobecny" to najnowszy i 6. już tomik poezji Stefana Tyczyny, autora dobrze znanego miłośnikom polskiej liryki współczesnej. Po debiutanckich publikacjach w połowie lat 90. w prasie krajowej i zagranicznej Stefan Tyczyna został w 1997 r. finalistą EUROPEJSKIEGO KONKURSU Fundacji "PEGAZ" z Hamburga
(Kunst für Völkerverständigung "Pegasus Fundation"). W 2001 r. kilka jego wierszy zamieszczono w milenijnej amerykańskiej edycji Antologii Poezji Emigracyjnej. Drukują go liczące się periodyki kulturalne w Polsce, Niemczech, Anglii i USA; jest wieloletnim członkiem Związku Pisarzy Polskich za GRANICĄ (Londyn).   

Twórczość: 
– wiersze w antologii "Debiuty Literackie" Gliwice/Frankfurt 1999 
– tomik wierszy "Pomiędzy listami" Gliwice/Frankfurt 1999
– kilka wierszy w antologii : "Proza i poezja, być pisarzem i poetą" Gliwice/Frankfurt  2000
– "Pomiędzy wiekami" Gliwice/Frankfurt 2000
– "Pomiędzy światami" Gliwice/ Frankfurt 2002
– "Wiersze wybrane i nowe" Mikołów 2003  
– "Postscriptum" Gliwice/Frankfurt 2007
- Wybrane wiersze w: "Wierszobranie", Katowice 2010    

   Stefan Tyczyna urodził się w 1954 r. w Łaziskach Górnych na Górnym Śląsku. Od 1990 r. mieszka i tworzy w  Badenii Wirtembergii, ale nieustannie wraca wspomnieniami do dzieciństwa i młodości, do wydarzeń, miejsc i ludzi bliskich sercu, co znajduje odzwierciedlenie w jego lirykach.
   W roku 2010 w życiu poety wydarzyło się coś bardzo ważnego: oto po 40. latach daleko od Polski spotkał Stanisława Szroborza, przyjaciela lat młodzieńczych – z jednego miasta, dzielnicy, ulicy, a nawet z sąsiedztwa, gdyż – jak mówi – mieszkali  "4 domy od siebie", a obecnie architekta i artystę plastyka o  światowym dorobku. Zaowocowało to ich niezwykłą współpracą, czyli spotkaniem artystycznym słowa poetyckiego i plastyki, bowiem szatę graficzną tomu poezji Stefana Tyczyny pt. "Niebieski Nieobecny" stanowią rysunki przyjaciela.
   Każdy wiersz w tym tomie można uznać za credo poetyckie, filozoficzne i ludzkie Stefana Tyczyny. Jego artystyczne samookreślenie kierunku i metody twórczej czytelnik otrzymuje już w pierwszym wierszu "Droga", otwierającym tę niezwykłą i wielce interesującą publikację. W innym miejscu artysta twierdzi, że może to już ostatni zbiór jego liryków, gdyż te opublikowane w tomie "Niebieski Nieobecny" powstawały kolejno przez ostatnie 5 lat. Za symptomatyczne można uznać  słowa w  "3.883 m n.p.m".:  

"I znowu może ostatni raz
Stoję sam na szczycie  
Pod czystym Niebem
I znowu może ostatni raz
Piszę ten sam wiersz"

   Ale Stefan Tyczyna wciąż pisze, chociaż  używa czasu przeszłego ("Samotność Wewnątrz Wiersza"):  

"Wszyscy pytali gdzie byłem
Odpowiadałem że modliłem się sam
W pustym zimnym kościele
(Pisałem też wiersze)"

   Po Norwidowsku "bywa poetą", pisząc od czasu do czasu, ale rozumuje po Różewiczowsku: "poetą jest ten który pisze wiersze i ten który wierszy nie pisze". "Niebieski Nieobecny" dowodzi wielkiego intelektu oraz niezwykłego talentu filozoficzno-literackiego Stefana Tyczyny, a jego poezja to zjawisko niezaprzeczalnie interesujące, pokazujące w dobrze przemyślanej, skondensowanej formie leksykalnej panoramę życia we wszystkich antynomiach, meandrach, smakach i barwach.

   Tyczyna tworzy i żyje tak, jak jego mistrz- Różewicz:"Poeta nosi swój świat ze sobą" ( motto do tomiku "Postscriptum").
                                                                               

                                                                                Krystyna Chudzińska- Lis
                                                                                7.01.2012


**************************

5)

Piotr Gabriel  Skorupa: O POEZJI Stefana Tyczyny


Poeta Stefan Tyczyna.
Nonkonformista z Czarnego Lasu, jak tłumaczy nazwę krainy Schwarzwald w Niemczech.
Jak pisze Stefan?
Jako że obaj zostawiliśmy trochę korzeni na Śląsku, Stefan z Brady, ja z Rybnika,
kojarzy mi się śląska strucla. Szorstkość, sarkazm, pot- przeplatane romantyzmem.
I kruszonka na wierzchu– puenta.
Jego poezja jest głęboko związana z rozumem, duszą, jestestwem.
Potrafi niejedno leczyć i wyleczyć.
A styl?
Według mnie, to niepowtarzalny styl, styl STyczyny z TUT.
Z jego sześciu tomików trafił do mnie łagodnie, acz głęboko
Niebieski Nieobecny.

 
 
Kiedy po latach
dotkną szorstkiego papieru,
będą ostrożnie odwracać i czytać.
Strona po stronie.
Bo przecież oczywiste jest,
że nie pójdziesz w niepamięć.
Będą rozkoszować się
zapachem myśli
i starego kleju.
Zostawią na tobie,
przekładając cię
z rąk do rąk,
linie papilarne.
Dziś, przerzucając twe kartki,
wiem, że tak będzie.
I wiem,  że zostaniesz      
nie tylko moim wspomnieniem.
 
piotr gabriel skorupa


************************

6)

Bożena Świrek z Miechowa, poetka, z wykształcenia pedagog, 

w prywatnej korespondencji ze Stefanem Tyczyną napisała o Jego poezji :


Witaj, Stefanie,
(...) Dziękuję za kilka egzemplarzy Twojego tomiku "Niebieski Nieobecny". Podzieliłam się nimi. Trafiły do Warszawy i Paryża. Wiem, że w Paryżu już są, ale teraz trafiły do innej dzielnicy;)
I wiesz, nigdy nie umiałam "prawić" komplementów, dlatego teraz zwyczajnie napiszę:

                               JESTEŚ DOBRY i już !!!

A "Drzewa"?
Piszesz, że mają dla Ciebie duże emocjonalne znaczenie. Nie wiem dlaczego i jak to zrobiłeś, ale i dla mnie stały się emocjonalnie ważne. "Zaadoptowałam" je...
Do jednego z nich, jak mówisz- wrócisz. Tak. Jest pierwszy punkt i będzie ostatni. Kiedyś wszyscy do niego dojdziemy. Ale między nimi było, jest, będzie to drugie "Drzewo". A jeśli nie było nam dane pod nim stanąć, zawsze będziemy na to czekać. Tak już chyba jest w tej naszej naturze.
(...) raz jeszcze dziękuję za wiersze, "Drzewa" i emocje. (...)

Do... może usłyszenia, może do zobaczenia, a już na pewno do spotkania z Tobą w Twoich wierszach.

                                                                                                                                   Bożena Świrek

Miechów, dn. 20. lipca 2013 r.


************************

7)

Prywatna wypowiedź pisemna z dn. 20.02.2002 r.

 
prof. Politechniki Opolskiej Marii Kalczyńskiej*

o tomiku Stefana Tyczyny pt." Pomiędzy światami":




* KALCZYŃSKA Maria.: Działalność Stowarzyszenia Ochrony Poloników Niemieckich na rzecz ochrony polskiego dziedzictwa kulturowego oraz promocji kontaktów polsko-niemieckich w Europie, [w:] Wielokulturowość – bogactwem Europy. Materiały z międzynarodowej konferencji, która odbyła się w Opolu w dn. 19-20.X.2011 r. pod patronatem Polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego, Departament Kultury, Sportu i Turystyki, str. 73-86, Opole 2012    ISBN 978-83-60455-51-7



************************

8)

prof. Piotr Roguski *

From: Piotr Roguski
Sent: Tuesday, February 12, 2013 11:15 AM
To: Stefan Tyczyna
Subject: tomik "Niebieski Nieobecny"

Panie Stefanie,

dziękuję za przesyłkę, w której odnalazłem Pański tomik. Wspominał mi Pan kiedyś o nim, nawet prosił o słówko wstępne, ale sprawy obróciły się nieco inaczej. Ja wstępu nie napisałem, ale tomik jest i to jest najważniejsze. Przeczytałem go z wielkim zainteresowaniem. Wiersze Pańskie znam i znam ich wartość. W Zarysie drukowaliśmy nawet kilka i to z tym właśnie tytułowym motywem "Niebieski nieobecny". Bardzo to ciekawy motyw i świetnie przez Pana wykorzystany oraz poprowadzony. Zatem raz jeszcze dziękuję, lektura sprawiła mi niekwestionowaną radość!
Ja, jak Pan pewnie wie, wróciłem na emeryturę do Wartszawy, gdzie wcale się nie nudzę: pracuję i publikuję. Właśnie wyszedł mój nowy tomik, który zawiera starsze i nowe wiersze. Posłałem go Panu z prośbą o przyjęcie i lekturę. Poeci pracują w zaciszu domowym, czasem publikują i rozsyłają tomiki przyjaciołom. I tak jest chyba dobrze, jesteśmy towarzystwem ekskluzywnym!

Serdecznie pozdrawiam
Piotr Roguski


wypowiedź korespondencyjna nt. tomu "POSTSCRIPTUM"

Szanowny Poeto,
dziękuję za przesyłkę; otrzymałem 2 tomiki z miłym listem. Zacząłem też czytać i nasunęły mi się następujące uwagi. Proszę je potraktować jako uwagi czytelnika, a nie krytyka, bowiem postawa oceniania innych jest mi obca... Liczą się dla mnie teksty, z którymi potrafię się skontaktować, albo też nie.
Więc do tomiku "Postscriptum":
1. projekt graficzny okładki interesujący
2. moją uwagę (jako czytelnika) zwróciły następujące wiersze:
a) bez tytułu,zaczynający się od słów "Na pchlim targu..."
     Zawiera bowiem bardzo ciekawą obserwację tytułu, z której wyprowadza Pan bardzo interesująca pointę.
b) wiersz "Carl Spitzweg", rysunek motywu "biedny poeta". Bardzo ładnie Pan otwiera wiersz "Nie słyszę twojego głosu/nie słyszę swoich wierszy". Trochę łagodzi Pan zakończenie, a powinno być ostrzejsze. Takie jak początek... ?!
c) wiersz Sacrum- profanum poświęcone Różewiczowi. Ładna reminiscencja, choć chciałoby się, by była nieco dłuższa. Różewicz to zresztą poeta, którego obdarza Pan ogromnym zaufaniem i szacunkiem. Myślę, że ma Pan wiele innych skojarzeń z R. !?
d)chyba najbardziej spodobał mi się inny, bez słów, "Dobieranie słów do szczęścia..." To ciekawy motyw słowa, emocji, fałszu, prawdy, które ze sobą niesie. To prawdziwy temat dla poety.

Szanowny Poeto,
myślę, że jest Pan dociekliwym obserwatorem. Pańskie miniatury określa konkret, z którym Pan się zderza, oczekując na coś więcej... Czasem dostrzegamy to coś więcej, czasem tylko troszeczkę. Czytelnik chciałby jeszcze więcej...
Kończąc ten liścik, chciałbym zaproponować Panu kontakt. Piszmy do siebie, wymieniajmy myśli; czekam też na pańskie najnowsze teksty. Może najlepsze teksty, które po konsultacjach z innymi kolegami z redakcji uda się zamieścić w "Zarysie"
*. Nie spieszmy się jednak, "Zarys" to rocznik, mamy czas, pracujmy nad tekstami, dyskutujmy.
Około 20 lutego wybieram się na miesiąc do Warszawy, więc w połowie kwietnia moglibyśmy wznowić naszą korespondencję.

Pozdrawiam serdecznie.
PR


* PIOTR ROGUSKI- rocznik 1945, historyk literatuty, nauczyciel akademicki, poeta. Długoletni wykladowca na uczelniach niemieckich (Frankfurt nad Menem, Kolonia) i polskich (Uniwersytet Warszawski, Akademia Humanistyczna im. Aleksandra Gieysztora w Pultusku).Wydał sześć tomików poetyckich:"Figlarny ślad nieobecności" (1999), "Trzecia strona pytania" (2003), "Monolog z El" (2007), "Obsiedli" (2013)
oraz dwujęzyczne: "Co mnie obchodza Niemcy ?" (2007) i "Adieu, Cologne" (2009)

* W "ZARYSIE" w numerach 8 i 9 opublikowano następujące wiersze Stefana Tyczyny: "Most", Ernest Hemingway", "Miasto", "Niebieski Nieobecny", "Hej, Niebieski" i "Stary poeta - Paryż 2010";  w numerze 8 - również  w przekladzie na j. niemiecki.


****************************

9)

Ryszard Wojtyłło*- korespondencja


 From: Ryszard Wojtyllo

 

Sent: Saturday, July 13, 2013 1:44 PM

 

To: Stefan Tyczyna

 

Subject: Niebieski

 

 Dzień wspaniały!

 Witam.

(...)

Twoje WIERSZE wspaniałe. Każdy, a szczególnie :

 - 3.883 m n.p.m / Nic to tam z tego “że może to ostatni zbiór...” to “normalne schodzenie”, jak każde.

 - koniec pieśni / też to mam... prawie.

 - Live / widziałem. Skandal...

 - Goethe / Absolwentka- ma jeszcze wiele przed...

 - Cztery damy / od domokrążcy...

 .............

 Nie, to się po prostu nie da. WSZYSTKO OK!

 GRATULUJĘ!

 Ryszard Wojtyłło *






Wypowiedź Stefana Tyczyny:
RYSZARD WOJTYŁŁO- urodzony we Lwowie. Aktor, reżyser i autor . Absolwent Wydzialu Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Wroclawskiego i Studium Aktorskiego. Zagrał w kilku polskich filmach. W czasie stanu wojennego założyciel Kabaretu NKWD im. Feliksa D., który wieczorem 12.12.1981 r. wystapił  (ostatni raz)  w kopalni "Wujek".... Od 1983r. mieszka w Hamburgu. W Niemczech odtwórca roli Jaroslawa Winickiego w popularnym serialu telewizyjnym "Lindenstrasse" (w odcinkach od 249 do 451)...
... Ale dla mnie to "duchowy" znajomy i przyjaciel, a przede wszystkim kultowy autor tekstów dla także kultowej polskiej grupy "Romuald & Roman" (napisał takie "kawałki" jak, "Bobas", "Człowiek", "Kto poznał świat", "Znasz ten dom", "Na twój znak"). Pisał też dla innych wykonawców,  m. innymi Jego piosenka "Intymny świat", wykonywana przez Igę Cembrzyńską, zdobyła III nagrodę na II Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu (1964) .

************************

10)

Rajmund Czok *, Frankfurt am Main

"POSTSCRIPTUM"   To taka tam... poezja


Jesteśmy przyzwyczajeni mówić o poezji, że jest tajemnicą, albo że poeta jest od tego, by bezustannie tworzyć wiersze. Nic błędniejszego w takim rozumowaniu. Bycie poetą, wyjaśnijmy, składa się z dwóch zasadniczych działań: pierwsze z nich to tworzenie wiersza, drugie zaś to poetyzowanie. Na czym polega tworzenie, mniej więcej wiadomo, natomiast co do poetyzowania, najprościej je zdefiniować jako działanie mające spowodować i podtrzymać zainteresowanie poetą ze strony publiczności.

O Stefanie Tyczynie, poecie urodzonym na Górnym śląsku w Łaziskach Górnych, a przed laty osiadłym w uroczej miejscowości Tuttlingen w Badenii- Wirtembergii, przez ostatnie trzy lata nie było żadnego "słychu". Czyżby unikał świata, zawiesił chociażby na określony czas swoją dotychczasową twórczość? Tylko wtajemniczeni wiedzieli, że jest inaczej, że nadal tworzył, kompletował nowy tomik poezji- piąty już z kolei. Że sięgając po czystą kartkę papieru, przeżywał ogromne napięcie emocjonalne, z wolna postępujące natchnienie, zanim zapisał na niej pierwszą frazę. A że zalicza się do poetów wstydzących się "zapożyczeń" (czyli umiejętnego kradzenia) myśli od innych poetów, powinien być dumny z własnych poetyckich natchnień, bowiem rzadko natchnienie bywa pod bardzo ścisłą kontrolą intelektu. A wiadomo, że natchnienie  intelekt to dwie strony tego samego medalu. Toteż w poezji Tyczyny nie spotykamy rymów gramatycznych, rymów dokładnych, które przez innych poetów były wykorzystywane tysiące razy, kojarząc się z rymem częstochowskim. Jako uważny obserwator  życia unika grafomańskich sformułowań, Jego poezję stanowi dobrze pojęty realizm, strzeże się przed banałem.

Dlatego gorąco zachęcam do zapoznania się z tomikiem, zawierającym 35 wierszy. Oto jeden z nich, bez tytułu:

***
Wydobywasz z nas wszystko
Całe zło i resztę dobra
Usypiasz budzisz
Rozpalasz i mrozisz krew w żyłach
Wskazujesz drogę
Sprowadzasz na manowce
Prowadzisz na szczyt
Strącasz w przepaść
Przynosisz nadzieję zwątpienie
Uśmiech i łzy
Dajesz wolność zniewalasz
Wodzisz na pokuszenie rozgrzeszasz
Pokazujesz i oślepiasz
Muskasz i bijesz po twarzy
Darujesz życie lub je odbierasz

Niektórzy krzyczą głośno
że cię znają i kochają

Niektórzy śmieją się gwiżdżą wołają
że TY TO TYLKO TAKA TAM...

POEZJA

/Stefan Tyczyna, POSTSCRIPTUM, stron 50, ISBN 83-916132-9
Wydawnictwo INTER MEDIA, Gliwice 2007/


Rajmund Czok

Urodził się i wychował na Śląsku. Studiował dziennikarstwo, kulturoznawstwa oraz marketing w Warszawie. Autor kilku książek, antologii, kilkudziesięciu opowiadań w niemieckiej i polskiej prasie codziennej i tygodniowej. W latach 80/90-tych jego korespondencje z Niemiec ukazywały się w Trybunie Śląskiej, Nowinach Opo-skich. Dzienniku Zachodnim, katowickim Wieczorze i tygodniku TAK i NIE.. W Niemczech w INIFO & TIPS, Samo Życie, Angora/Niemcy, Tygodnik Polski, Twoja Gazeta, Kurier Berliński. Mieszka na przemian w Gliwicach i Frankfurcie nad Menem. Jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP i RFN oraz Związku Literatów Polskich i Niemieckich. Jego nazwisko figuruje w leksykonie pisarzy niemieckich "Who is Who 2003".

W dorobku literackim: Zawiedziona, Frankfurcki epizod, Jeszcze jeden dzień życia, Die verheiratete Jungfrau - Zamężna dziewica, Pójdę za twoim głosem, Być kochanką, Mein Traumbild, Monika und die Liebe, Proza i poezja 2000 (antologia), Buchwelt 1998 (antologia niemiecka), Prosa de Luxe 1998 (antologia niemiecka), Neue Literatur 1999 (antologia niemiecka)

Autor w serwisie: http://www.e-bookowo.pl/nasi-autorzy/rajmund-czok.html
Jest członkiem: E-bookowo
Jako: Autor,Self-publisher


*************************

11)
Czym jest poezja Tyczyny?
*KULTURA
*POLSKA

Gdyby głębiej zastanowić się nad postawionym pytaniem, można by rzec, że poezja Stefana Tyczyny to niewątpliwie twórczość rozrywkowa, która obok humoru dostarcza również wzruszenie. Jednak jest to wzruszenie uproszczone, a może innego rodzaju?


Ostatnio ukazał się nakładem wydawnictwa Poligraf kolejny tomik poezji Stefana Tyczyny „Niebieski nieobecny”. Zastanawiałem się, czego mogę oczekiwać w tomiku poezji o tak metaforycznym tytule? Tymczasem zetknąłem się w nim z trafnie dobranymi słowami, odzwierciedlającymi myśli, uczucia i nadzieje. Chyba nie popełnię gafy, jeśli powiem, że niemal wszyscy dokonujemy każdego dnia coś w rodzaju samooczyszczenia poprzez miłość i nadzieję. Przede wszystkim nadzieję na zrozumienie własnego losu.

W poezji pytania i odpowiedzi nas nurtujące, tworzą jakby tło naszego życia. Wykorzystujemy je, by brnąć dalej i coraz dalej. Stefan Tyczyna także brnie. Brnie krok po kroku, odkrywa i otwiera duszę na różne sfery życia. Według krytyków współczesną poezję powinno cechować mało słów, a dużo treści. Tyczynie właśnie się to udaje.

Powszechnie wiadomo, że poezja rodzi się ze wzruszenia, ściślej mówiąc, utwór poetycki jest nosicielem tego wzruszenia. Kiedy poeta siada przed pustką kartką papieru, nie wie jeszcze, co w niej zapisze, jakie dobierze słowa. Żeby powstał wiersz potrzebne jest wzruszenie, napięcie intelektualne.

Fotografik tworzy obraz, Tyczyna, jako poeta, tworzy obraz słowem, odzwierciedla w nim rzeczywistość. Obraz, który potem wielorako można interpretować lub komentować na różne sposoby, zależnie od wiedzy i doświadczenia. O tym, jak przenika on do naszej codzienności i języka potocznego, przekazuje wiersz pt. „Sennik”, który jakby w soczewce skupia i zgłębia obraz współczesny.

Kiedyś wybieraliśmy sny z senników
Teraz w bezsenne noce
Wspominamy tylko te niespełnione

Ułożeni południkowo, równoleżnikowo
W pudełkach domów, pokoi, łóżek

Karmieni banałami
Nonsensami, banialukami
Mrzonkami naiwnymi

Poprzez szybę nocy (lub telewizora)
Docierają (do nas) tylko strzępy (ich) słów
Bierzemy je za prawdę, herezję lub poezję

Budzi nas dzwonek
Ból głowy
Słońce lub ptak

(w świecie projektów i instalacji)

Tyczyna jest humanistą słowa, człowiekiem zajmującym się opisem zjawisk i wartości ogólnoludzkich. Wiersze w tomiku „Niebieski nieobecny” są przepojone introspekcyjnymi uwagami, odpowiadają na pytanie naszego życia, szczęścia, cierpienia, zresztą wszystkiego, czego na co dzień sami doświadczamy. Jak każda dobra poezja, wiersze Stefana Tyczyny czyta się z dużym zainteresowaniem. Ten kto się z nimi zapozna, pewnie powie, że doskonale pasują do podręczników szkolnych.

Stefan Tyczyna urodził i wychował się na Górnym Śląsku w Łaziskach Górnych. W 1990 roku na fali exodusu wyemigrował do Niemiec. Mieszka i tworzy w malowniczym miasteczku Tuttlingen w Baden-Wirrtemberg. Jego dorobek literacki stanowi kilka tomików poezji i antologii. Należy do Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie w Londynie
.
 
 

*************************

12)

Grażyna Łobaszewska- o wierszu Stefana Tyczyny

pt. "WIERSZ STATYSTYCZNY- POLICZONY", z tomu "POSTSCRIPTUM"

 
 
 

 

***************************

13)

Andrzej K. z Mikołowa:

Stefan Tyczyna od wielu lat utrzymuje kontakty z redakcjami kilku czasopism, wśród których warto wymienić "ANGORĘ". W latach 2004- 2008 ówczesny red. działu łączności z czytelnikami, nieżyjący już Pan Marek Koprowski, doceniał Jego twórczość i sekundował wydawaniu kolejnych tomików. Zamieszczam tutaj autografy wybranych listów z osobistej korespondencji obu Panów.





 

 W roku bieżącym ( 2013) Tyczyna wymienił listy z synem Pana Marka, red. Mateuszem Koprowskim- również, jak ojciec, współredagującym ten ważny dla twórców literackich dział "ANGORY". Poniżej cytuję fragment wcześniejszego listu Pana Mateusza oraz zdjęcie z bieżącej korespondencji ...


>> (...) Cieszę się, że zdecydował się Pan zaprezentować swą twórczość właśnie nam. Dając tym samym dowód uznania i zainteresowania "Angorą". Bardzo dziękujemy! Mam też nadzieję, że to nie nasze ostatnie spotkanie i jeszcze zejdziemy się na drodze poetycko-recenzenckiej.

Bardzo dziękuję i pozdrawiam - w imieniu Taty, swoim oraz całej redakcji - i ...Do poczytania!

      Z poważaniem:

Dział Łączności z Czytelnikami

   kącik "Wierszówka"

   tygodnika "Angora"

MATEUSZ KOPROWSKI  <<


Wcześniej, 18.11.2001 r., w "Angorze" ukazał się artykuł pt. "Poezja natchniona emigracją" autorstwa Rajmunda Czoka, w której m. in. czytamy :

"(...) Inaczej ma się sprawa w Niemczech. Tutaj każdy poeta przeznaczony jest własnemu losowi. Nikt go nie wspomoże, sam musi walczyć o swoje zaistnienie. Takim przykładem jest pochodzący ze Śląska Stefan Tyczyna osiadły w niedużym miasteczku Tuttlingen. Tyczyna dowiódł, że emigracja żyje. Toteż wcale bym się nie zdziwił, gdyby obwieszczono powstanie nowego zjawiska- np. "Pokolenie Poetów Emigracyjnych"(...) Stefan Tyczyna, zaszyty po uszy (...) w życiu prowincjonalnego miasteczka tworzy poezję i nie przemawiają przez Niego żadne logiczne argumenty, ze to co wartościowsze, ma lepsze warunki do powstawania w metropolii (...). Najlepszym tego dowodem jest jego trzeci już tomik, wydany w Wydawnictwie Inter Media w Gliwicach. Poeta w każdym z tomików opisuje rzeczywistość, jaka go otacza, rzeczywistość przeniknięta tajemnicą. W materii poezji słowem wyraża wewnętrzne brzmienie, będąc jakby rodzajem spowiedzi czy modlitwy:


Woodstock czy Jarocin

spójrz przypomnij
to ci siwi lub łysi
wczoraj wyczesywali kwiaty z włosów


teraz związani krawatami
mają broń której się bali
mają władzę z którą walczyli
nasadzili zielonych drzew
napłodzili synów- żołnierzy
budują domy
swoje twierdze i fortece

słuchają jeszcze muzyki

/1989/

---
Rajmund Czok


****************************

14)

Peter Karl Sczepanek *
 

a) Notka do tomu: 'WIERSZE WYBRANE I NOWE"
Urodzony na Górnym Śląsku, w Łaziskach Górnych. Wyjechał w 1990 roku do Niemiec i zamieszkał w Schwarzwaldzie w małym miasteczku Tuttlingen. Finalista konkursu poetyckiego „Pegaz-Europa ‘97”. Debiut zaliczył w antologii „Debiuty literackie 1999” (Wyd. Inter Media w Gliwicach). W tym samym wydawnictwie ukazał się w 1999 roku jego debiutancki tomik „Pomiędzy listami” oraz kilka wierszy w antologii „Proza i poezja 2000”. Rok później wydał kolejny tomik „Pomiędzy wiekami”.
W ostatnim konkursie poezji emigracyjnej na Florydzie w USA, jego dwa wiersze uhonorowano dyplomem uznania, ponadto ukazały się w VIII milenijnej edycji antologii poezji emigracyjnej w Stanach Zjednoczonych. Pisze po polsku.
Warto zacytować tu  Rajmunda Czoka, który tak wypowiedział się o tomiku "Wiersze wybrane i nowe", wyd. w 2003 roku :

"Poezja jest nierozerwalnie związana z duszą, mózgiem i ręką, która pisze. Poezja, oczywiście jak wszystko, może być terapią. Owoce zaś tego terapeutycznego trudu mogą stanowić rozrywkę.
A że obecna poezja może wchodzić w krainę dowolności, jeśli jest gruntownie przemyślana, musi zawierać pewien rodzaj uporządkowania. Autor niniejszego tomiku pilnuje dokładności logiki, dlatego Jego wiersze odbierane są przyjemnie, niemal jako poetycką terapię".
Rajmund Czok - publicysta

ISBN: 83-918796-0-7


b) Notka na 4.str. okładki do tomu: "POSTSCRIPTUM"
"...Zawiłość naszego życia codziennego potrafi ten poeta w formie przystępnej, popartej wielką analizą w systematycznym stylu przelać na papier. I za to jesteśmy mu wdzięczni- my zagonieni w pędzie nowo narzuconego nam systemu... Kapitalizmu. Jego romantyzm życia, przeżyty na własnej skórze, Jego wiedza o życiu i technice, socjologii z nowym podejściem filozoficznym we współczesnym odzwierciedleniu rzeczywistości, daje nam tę możliwość jako strawę dla ducha, jako karmę dla społeczeństwa- naszego przetrwania." /Peter Karl Sczepanek "Silesia Superior"/

ISNB: 83-916132-9-1

* Peter Karl Sczepanek- ur. w 1943 w Tychach; z wykształc. fizyk, pracował jako nauczyciel, a następnie zajmował się informatyką.  Od 1981 r. mieszka w Niemczech. Prawdziwy pasjonat historii i kultury ŚLĄSKA. Jest posiadaczem zbioru liczącego 140  prac malarskich pędzla śląskiego malarza, Alfonsa Wieczorka,
utalentowanego artystycznie autora wielu obrazów, głównie akwarel, dokumentujących pejzaż Śląska, zwłaszcza Tychów, Ziemi Pszczyńskiej i Beskidu Śląskiego. Peter Karl Sczepanek opublikował w 1999 roku interesujące dzieło pt. "Reminiscencje śląskie".


*********************