moje wiersze

 

 

Koniec pieśni

Najczęściej tak gdzieś
Bladym świtem
W samo południe
Ciemną nocą
Jesteś ( jestem) wykończony
Jesteś ( jestem) skończony
Skończyłem, wykończyłem
Ciebie i siebie
Jesteśmy gotowi
Ty i ja

Mój wiersz

        

          /z tomu: "Niebieski Nieobecny"/


Kolejno ukazały się następujące tomiki wierszy:

- "Pomiędzy listami", Gliwice/Frankfurt 1999
- "Pomiędzy wiekami", Gliwice/Frankfurt 2000
- "Pomiędzy  światami", Gliwice/Frankfurt 2002
- "Wiersze wybrane i nowe", Mikołów 2003
- "Postscriptum", Gliwice/ Frankfurt 2007

- "Niebieski Nieobecny", Wydawnictwo "Poligraf ", Brzezia Łąka k./ Wrocławia 2012
- "Pomiędzy nami... ", Wydawnictwo "Poligraf ", Brzezia Łąka k./ Wrocławia 2015



************

Z tomu "Pomiędzy nami..."

okładka i ilustracje: Jerzy Stachura jr 


                              motto:  
                             "Z kryształu łódź niesie pod prąd
                                        Tysiące dam, tysiące żądz
                                        
Miliony rad jak zabić czas
                                                       Gdy powrócimy
                                                           Dam ci znać."

                       /Jim Morrison, "Kryształowa łódź", fragm. /
           
  * IGRZYSKA

Od wschodu do zachodu słońca
Wyścig głodnych ślepych szczurów
Szczutych psami w kagańcach
Na smyczach odmierzonych do samej mety
Nowi współcześni niewolnicy
Za płotami murami siatkami kratami pancernymi szybami

Właściciele świata obstawiają i nagradzają zwycięzców
Wyśmiewają i opluwają pokonanych
Całodobowa walka
Wszyscy kibicują słabszym ale chcą być z wygranymi

Trochę igrzysk
Trochę chleba
Trochę piekła
Trochę nieba
Taniec zwycięstwa i śmierci
Od wschodu do zachodu księżyca


  *TERAZ

Jedyne co nam za darmo dano i mamy
To czas, którego nam tak brakuje

Nie można go kupić, dokupić, odkupić
Cofnąć, odwrócić, oszukać

Minął bezpowrotny dzień

Mija bezpowrotna noc

Tymczasowość hotelowego pokoju
Wynajętego na czas nieokreślony

Myślisz, że nie umrzemy
Jak teraz ta przemijająca teraźniejszość


   *STARA
  GRANICA
                    
                        Jankowi Sitkowi
 
Nieznany uliczny grajek artysta
Śpiewał i grał tam od zawsze
Zawsze w tym samym miejscu
I zawsze po słonecznej stronie ulicy
Dokładnie w połowie drogi
Pomiędzy kościołem a knajpą *
 
Przystawali i słuchali go ludzie
Idący do kościoła
I wychodzący z knajpy
Idący do knajpy
I wychodzący z kościoła
 
To tam przekraczano
(Dosłownie i bez przenośni)
Granicę światła - cienia
Granicę pomiędzy sacrum a profanum

Ale którejś wiosny już nie powrócił
A w miejscu w którym grał i śpiewał
Czasami pojawiają się kwiaty
Czasami zapalona świeczka
Czasami niezapalony papieros
Pusta butelka po piwie winie lub wódce

Powróciła też stara jak świat granica
Granica pomiędzy pychą a pokorą
Pomiędzy naszym niebem a piekłem
Pomiędzy nami...
 
* ... a zdarzyło się to "dawno, dawno (nie tak dawno) temu" pomiędzy kościołem św. Szczepana
      (otwartym sześć dni w tygodniu, oprócz poniedziałków, od 8.45 do 19.45),
      a restauracją "Bombardier" (czynną prawie zawsze i prawie całą dobę) w Paryżu,
      ale mogło się wydarzyć w każdym innym mieście...

  *PRÓBA POWROTU

Czas wrócić do siebie
Do niczego nikogo
Donikąd

Zrzucić ozdobne szaty szmaty

Wyrzucić śmieci i wspomnienia
Zgasić światło radość smutek
Zamknąć drzwi okna oczy

Nie czekać już na nic i na nikogo

Zasnąć i nie słyszeć
Niczyich głosów kroków
Krzyków szeptów

Głupoty i mądrości świata

I nie śnić
Nie marzyć
Nie wierzyć

Tylko wrócić do CIEBIE
Białej czystej czekającej

Kartki papieru
                   
                   5 listopada 2012 roku


   *BEZ POŻEGNANIA

Wstał ucałował stół i wyszedł
Znając ten góralski zwyczaj
Wiedziałem że staje się coś ważnego

Nie wiedziałem jednak
że On już nigdy nie wróci
A ja już nie zobaczę tamtych gór


  *POMIĘDZY NAMI...

Pomiędzy nami cisza lub wiatr
Pomiędzy nami milczenie lub krzyk
Pomiędzy nami uśmiech lub łzy
Pomiędzy nami wszystko i już nic

Czas wracać...

************

Z tomu: Niebieski Nieobecny, 2012

okładka i ilustracje: Stanisław Szroborz


                  motto:

                       "Jest coś w pisaniu wierszy,
                         co sprawia, że cały czas
                         stoi się jedna nogą nad przepaścią."
                                                /Charles Bukowski/

 


* List do poety III

Czy zastanawiałeś się
Co byś robił
Gdybyś nie czytał i nie pisał wierszy


Może zbierałbyś grzyby, znaczki, monety
Hodował rybki, zalety, wady
Łowił ryby, polował na ludzi

Budował domy, samoloty, statki
Zaliczał podróże, przygody, kobiety
Zdobywał nagrody, szczyty, zaszczyty


( Kupował, konsumował, kopulował
Modlił się i pracował)


Może zostałbyś prozaikiem, politykiem, oszustem
"Krawat miał ślicznie zapięty
Zapomniał ludzi a bywał u osób"

Byłbyś marionetką lub aktorem
 A tak jesteśmy tylko Niczym mój Przyjacielu

* Most

Chodziliśmy na ten most
słuchać i oglądać wiatr
Teraz zamieszkali pod nim ludzie
Bezdomni domatorzy
Szukający ciszy i ciepła
Przeklinający wiatr
Obsiedli, zamieszkali
wszystkie mosty wszystkich rzek
Od źródeł do ujść
Mosty nadziei
Zwodzone mosty


* Alter Ego


Podzieliłem dzień na trzy części
Twój, mój, nasz


Podzieliłem noc na trzy części
Twoją, moją, naszą


Podzieliłem życie na trzy części
Twoje, moje, nasze


A teraz, twoje, moje, nasze
To lepsze niebieskie ALTER EGO
pociemniało, poczerniało
I odeszło bez pożegnania
Zostaliśmy sami, sami ze sobą
W trójwymiarze obłudy, zła i pogardy


* Cztery damy


W środku dnia ktoś nagle zadzwonił
i odszedł pospiesznie spod drzwi
kobiece kroki wystukały kilka liter

PANI MŁODOŚĆ
PANI MIŁOŚĆ

W środku nocy ktoś nagle zadzwonił
i odszedł pospiesznie spod drzwi
Kobiece kroki wystukały kilka liter

PANI STAROŚĆ
PANI ŚMIERĆ

Potem okazało się
że ktoś inny na nie czekał
ich pragnął
A dwie panie pomyliły po prostu adresy
/Paryż- 16.08.2008/


* W kwietniu nad Czarnym Stawem Gąsienicowym

                                                        PAMIĘCI Przyjaciela
                                                                      - Norberta Kurpasa


To słońce otwarło nam ten pejzaż

Podniosło białą kurtynę mgły
Czarny Staw był niebieski
Góry były niebieskie
Niebo było niebieskie

Byliśmy sami w środku ciszy
Powiedziałeś nagle i jakby za głośno


"Brakuje tylko aniołów"


I wtedy zza Kościelca wyfrunął helikopter
Zagłuszył ciszę
Nie byliśmy więc sami
Biała kurtyna śmierci opadła na drugą stronę przełęczy
Opuściło ją to samo nasze słońce
Pociemniało wszystko
A my zostaliśmy jeszcze chwilę z naszymi aniołami
/Zakopane, kwiecień 1988- wrzesień 2007/

* Smutna fraszka...

Wyłącz telewizor
I nie pomyl
Iraku z Iranem
Afganistanu z Pakistanem
Obamy z Osamą
Kaina z Ablem
Pawła z Gawłem
Anioła z Diabłem
Wody z Winem
Bliźniaków i Obojnaków
Wisławy z Wisłocką
Wisłockiej z Szymborską

I jeszcze z reklamy
Zapamiętaj
Herbaven jest na Cholesterol
Strepsils na Gardło
Posterisan na Hemoroidy
A złe ich użycie
Może kosztować cię zdrowie lub nawet  życie
Choć wszystko to i tak do kupy
Jest do dupy


* Ślepa ulica

Drogą można odejsć lub powrócić
W drodze można się spotkać lub rozminąć
Drogę można zgubić lub odnaleźć
Na drodze można stać lub zginąć
Po drodze wiele rzeczy może się wydarzyć
Można też pójść swoją drogą


Rozeszły się nasze drogi
Rozbiegły nasze myśli
Odwróciły plecami oczy
Przed nami znak
Ślepa ulica
Bez możliwości zawrócenia


 

* Półerotyk

 

Półnaga
Naga kobieta
o ostrym makijażu
Spaceruje po linie
Rozpiętej napiętej wysoko
Dokładnie pomiędzy
naszymi oczami
Jej nogami, udami
Biodrami, piersiami
Lina kołysze się
Opada i unosi
Kobieta spogląda w dół
w nasze oczy
Spada
Pęka cienka nić
Gasną światła
Zapada cisza

 


(Lecz to nie sen)

 


Przylatuje nawet Niebieski
Z daleka
Z kwiatami
Ze łzami

 


Zabiera pół liny
Na szczęście- jak mówi
I odlatuje

Jak to Niebieski
Niebieski ptak
Tak o nim mówiła

             
                 * Tomik poezji pt."Niebieski Nieobecny"
                    ilustrował  artysta platyk- Stanisław Szroborz,
               

        

************

 Z tomu: Postscriptum, 2007


                   motto:
                        "Poeta śmietników
                         jest bliższy prawdy
                         niż poeta chmur"
                               /Tadeusz Różewicz/



* Sacrum- Profanum
                Tadeuszowi Różewiczowi


Czytałeś mi swoje wiersze
Gdzieś we Frankfurcie
W Londynie
W rzymskim Koloseum
W tak zwanych kuluarach
Dokładnie w męskiej toalecie
Powiedziałeś
"Patrz jak tu czysto"
Pisz tak jakbyś żył ostatni dzień
Jakbyś pisał ostatni wiersz


* Carl Spitzweg- "Biedny poeta"


Nie słyszę twojego głosu
Nie słyszę swoich wierszy
Starzejemy się szybciej
Niż nasze samochody

Spotykamy się czasami;
Na złomowiskach
Szklanych górach
W sklepie, u lekarza
Raz w roku nawet
Wśród kwiatów na cmentarzach


Potem całymi dniami
Na wysypiskach śmieci
Całymi nocami
W internetowej sieci
Pośród złomu, szkła, makulatury
Szukamy zapachów kwiatów
I głosu harfy

* Dzieci Kaina

Dzieci Kaina
Bogiem pieniądz
Wysokie banki
Kościołami katedrami
Giełdy mszami
Doradcy suflerzy
W biurach konfesjonałach
Udzielają pożyczek i rozgrzeszenia
Kilka procent za pokutę
Bankomat zamienia i wydaje
Na chleb i wino twoje
Cyrograf umowa
Podpis numer
Kod
DNA Kaina


* Wiersze


Pisane na kolanie
Pisane na kolanach
W męce
Bez męki
Od ręki
Z perspektywy
Przez pryzmat
Z pobudek
Z potrzeby
Od serca
Bez serca
Z radości
Ze złości
W stresie
( na sedesie)
Z Beskidów
Z Tatr
Z Alp
Z Paryża
Z Brady*
Dla ciebie
Dla siebie
Dla dziwki
( do szuflady)
O tobie
O sobie
O nich
O nas
Znad Wisły
Znad Renu
Znad Dunaju
Znad Sekwany
(rozebrany)
Te białe
Te czarne
Te szare
Te Różewiczowe
Grzeczne
Niegrzeczne
Chore
Zdrowe
Ten Pierwszy
Ten drugi
Ten przedostatni
I ten
Nie napisany
Milczący
Ostatni

/ 7.05.2005/
* 50 st. 09 min. - szrokości geograficznej północnej
   18 st. 51 min. - długości geograficznej wschodniej

 


************

Z tomu: Wiersze wybrane i nowe, 2003

okładka i ilustracje: Barbara Kasperczyk


* Obca

 

       Pani Barbarze Kasperczyk

 

Zakrywam czystą jeszcze kartkę
Jak trudno opisać obcą twarz
Malujesz ukryta za parawanem sztalug
Widzę tylko oczy
Próbuję odgadnąć niewidoczny obraz
Puste ślepe ramy
czekają na pejzaże portrety
Na palecie powiędłe zeschnięte
oglądane nocą kwiaty
Zapach farb i kolorów
W porcelanowym wazonie
długie zaschnięte łodygi pędzli
Na rozciągniętych białych płótnach
gaśnie światło dnia
Noc zawiesiła w oknie
upstrzony zorzami barw
i spadających gwiazd fartuch
Zamykasz oczy
Jak trudno namalować słowami twarz


 

* Rzeka

Schodzisz z wysokich gór
Srebrnymi łzami strumyków na skalnych ścianach
Spadasz potokami kaskadami rymów
Lawinami białych wierszy
Poprzez roztocza serc
Wprost w doliny grzechu i zła
Błądzisz w labiryntach obcych miast
Odwracasz się
Zawracasz
Powracasz
Z głębin i meandrów utopii
Sennych reminiscencji
Hibernacji uczuć i marzeń
Zatapiasz tymczasowość teraźniejszości
Realność
Racjonalność rzeczywistości
Wykrajasz odgradzasz
Oazy ciszy
Karmisz i zabijasz
Toniesz w omszałych secesyjnych piwnicach
Odwiedzasz mroczne lombardy złudzeń nadziei
Błyszczące banki pychy namiętności krwi
Muzea czasu i przemijania
Nawrócona siłą światła
Wypływasz wyciszona
Wyprowadzasz wyrzucasz wypluwasz nas
Nad lazurowy horyzont morza
Bywasz wtedy poezją- poezjo
Rzeko

/12.10.2002/


* Postscriptum do wiersza "W Alpach"


Wstał w środku nocy
Nie zapalając światła
Spakował rzeczy
Wyruszył z domu

Szedł tylko nocą
I nocą dotknął szczytu

( Agencje podały- 25.05.2001 r. na szczycie
                                                   najwyższej góry świata
                                                   Mount Everest - 8.848 m n.p.m.
                                                   stanął niewidomy, amerykański
                                                   wspinacz Erik Weihenmayer. ).


Powrócił w środku nocy
Nie zapalając światła
Zrzucił plecak
Zdjął ciemne okulary


Zasnął w biały dzień
I śnił o górach

( Zapaliłem światło i najciszej jak można
napisałem wiersz)

/31.05.2001/



************

Z tomu: Pomiędzy światami, 2002

             motto:

                   " Z rzeczy świata tego
                    pozostaną tylko dwie:
                    poezja i dobroć...
                    i więcej nic."

                              /Cyprian Kamil Norwid/


* Lawina


Wczoraj całowałeś jeszcze
gorącymi ustami
chłodne marmury


Przytulałeś policzki
do skrzących się
granitów


Dzisiaj masz ciepłe schronisko
przyjaciół i szklankę
czerwonego wina

Jutro za mroźną
oby długą i
szczęśliwą nocą
czeka cię twoja
uśpiona nie wyśniona
lawina

Pęknięta lina
śmierci biała dolina


*  ***

Czy byliśmy kiedyś razem
U mojego przyjaciela?
On umarł
Zburzono jego dom
Ty myślisz o nowym
Samochodzie
Z grobu rodziców
Zniknęły niebieskie kwiaty
Zima skruszyła wazon
Odchodzicie tak szybko
Odchodzicie szybciej niż ja
Zaledwie zdążyłem ustawić
Margines na pustej kartce
Nie nadążam za wami
Nie nadążam choć
Czekacie
W górach
U źródeł
W sobie


* Modlitwa III


Wypaliłem twoje świece
Wypiłem twoje wino
Spożyłem twoje ciało


Pełni wiary i nadziei
Odwróceni od siebie
Poszliśmy w swoje strony
Kochać grzeszyć
Żyć i umierać


* Oko Matki (*)

Ciepły wiatr osuszył skały
Ciepły wiatr osuszył szyby
W oknach Oczy Matki

Spod okapów ścian
Z wąskich skalnych półek
Wychodzą ludzie pająki

Na parapety okien
Wracają gołębie
W oknach Oczy Matki


Wyschnięta łza
Czysta ciepła
Słoneczna skała


Pod szczytami domami
Czarne niebieskie stawy
Nad lustrem kałuż
W oknach Oczy Matki


Spadła łza
Ostra zimna
Lodowa szyba
/21.09.2001/

          (*) Muzeum Zamkowe w Pszczynie
               Galeria Miniatur "Oko Matki"
               Akwarela i gwasz na kości z ok. 1811 r.



************

Z tomu: Pomiędzy wiekami, 2000

                   Przyszliśmy z dwudziestego wieku


* Bezsennność
                    Synowi


Zakręcasz żaluzje
gasisz dzień


Wąwóz miłości
wąski, omszały,
gładki, wilgotny

Przekraczanie progów

Wchodzenie w lodowe góry
wbijanie sztyletów w lustra


Czterech stało pod szczytem
nad stawem- głodni ciszy świata

Bezsennne krajobrazy

/ 29.12.1999/


* Tatrzańskie parafrazy
                  Franciszkowi Raschowskiemu


Nie mów stary gdzieś ty był
bo to nam szpetnym trzydziestoletnim
urwał się film u podnóża Tatr.
Film kręcony o Witkacym,
a piliśmy z prawdziwym Ignacem.

Świat dał nam ciszy Czarny Staw,
a my gubiliśmy w deszczu parasole
i miejsca przy słonecznym stole.

Puste kieszenie,
serca w plecakach,
ostatnia na pół herbata
wspomnienia po latach

Zakopane- Chamonix
trzy może nawet cztery dni

* W Alpach

Usługiwały mi stare kulejące kelnerki,
płaciłem zdziwieniem.
Jedna zachowała piękną twarz,
zatrzymała przemijanie.


Spotkałem ślepego
pod szczytem Mont Blanc.
Poprosił o zrobiene sobie zdjecia,
zatrzymał zachwycenie.

Zwolnił mój krok
wyrównał oddech.
wyhamował myśli.


Pokazał biel i ciszę,
zadrwił z tęczowej aureoli.
Zgasił i zabił ujrzane,
czarujące nas Widmo Brockenu.


* Weneckie lustro


Moje ręce coraz brudniejsze
Moje serce coraz powolniejsze
Moje wiersze coraz smutniejsze
Moje życie coraz mniejsze


Twoje oczy coraz piękniejsze
Twoje usta coraz pełniejsze
Twoje piersi coraz jędrniejsze
Twoje nogi coraz smuklejsze

Stoimy naprzeciw
dotykalnie blisko
dzielą nas wieki czasu
milimetry przestrzeni
i to głuche weneckie lustro


************

Z tomu: Pomiędzy listami, 1999


* W górę


Wiele dróg prowadzi

do Boga,
jedna z nich
wiedzie przez góry.

Ta jest chyba najkrótsza,
najpiękniejsza.

Jesteśmy na niej:
błądząc i zatracając się.

Idziemy,
my mrówki wszechświata.
/1.07.1999/


* Cienie


chodziliśmy krok w krok
noga w nogę
pełzaliśmy po lśniących parkietach
taplaliśmy się w bagnie i łajnie
wspinaliśmy się wysoko
i na samym dnie
deptaliśmy te same niedopałki

byliśmy i jesteśmy zawsze razem
ze swoimi szarymi cieniami
/1982/


* Nowy dzień


otwierasz okiennice
na zdjęciu swojej codzienności
senne słońce prześwietla obrazy
przed tobą dwadzieścia cztery klatki
nowego kolorowego filmu
czułość nieznana
jednodniowy przyjaciel- cień
wierny jak pies- już przy nodze
wychodzisz
napełniać głowę, kieszeń, brzuch
i stary album wspomnień

dobranoc do jutra

* Cytaty


"Wstawaj Bruno, idziemy
na piwo. Z pewnością czeka
na nas tam".

I pojechaliśmy.
Autobus był co niedziela.
Czerwony o 11:11

Tam wszyscy cytowali
sobą Ignaca: "zjeść, wypić,
pogwajdlić, pokierdasić i
iść spać".

Tylko Emil się wymądrzał.
Powtarzał w kółko:
" Światem rządzi strach, głód i
ciekawość"- zobaczcie.

Tadeusz w szatni grzebał
W jakiejś kartotece.

Dla Rafała to wszystko
"Martwy sezon".

A my, wracając, lecieliśmy
Nad dachami miast.

Teraz odpoczywamy.
Robi się cicho.

Najedliśmy się.
Popiliśmy.
Poczytaliśmy.
Pogwajdliliśmy.
Pokiedrasiliśmy.
Czas spać.

Boimy się jednak cieni
bezsenności, głód zagląda
nam w oczy przez szybę
telewizora.
Wszystkie kartoteki dawno
połknął komputer.
Ktoś codziennie umiera
w starych dekoracjach.
A my też już nie wzlatujemy.
Sezon mija.
Czekamy.
Gdzieś się rodzi nowy poeta,
nowy kaskader, nowy nasz
pocieszyciel.

 *****
Bruno Ryszard Milczewski
"Bruno" odpłynął- utonął.
Ignacy Stanisław Witkiewicz
"Witkacy"- uciekał w dwie strony
- uciekł.
Emil Zegadłowicz zgorzkniał -
gdzieś w Gorzeniu.
Tadeusz Różewicz mieszka tam,
gdzie nie chciał dłużej mieszkać
Rafał Wojaczek.